Blog Roku 2008

styczeń 14, 2009 at 10:52 am (Uncategorized)

Ten blog bierze udział w konkursie na Blog Roku 2008 w kategorii “Ja i moje życie”.

Jeżeli masz zbędne 1,44zł i chcesz mi pomóc w wygrywaniu (xD) to wyślij sms’a!

Głosowanie

Na blog www.plushaq.wordpress.com możecie zagłosować wysyłając SMS o treści A01177 na numer 7144.

Pozdrawiam i dzięki za pomoc ;]

Bezpośredni odnośnik Komentarzy: 9

“Last christmas…”

grudzień 8, 2008 at 9:01 pm (Uncategorized)

No właśnie, okres przed świąteczny roku 2007 wspominam troszku lepiej, niż ten z bieżącego roku. Jakoś nie przypominam sobie, żeby św. Mikołaj walił mi po oczach już w połowie listopada, nie pamiętam ludzi, którzy kupowaliby ozdoby choinkowe 1-1,5 miesiąca przed świętami, nie pamiętam, żeby tramwaj linii 46 holował nowiutką PESĘ z designem Porsche, nie przypominam również sobie tego metalowego paskudztwa, które cieszy moje oczy minimum dwa razy dziennie gdy przechodzę przez plac Wolności – tak, chodzi mi o tą przepiękną choinkę. BUM! Dupa, nie wiem z której strony ona jest przepiękna. Nawet jakiś dziadek skwitował ją w jednym, wiele mówiącym zdaniu: “Choinka, kurwa choinka… choinka powinna mieć gałęzie!”. No właśnie! Od kiedy pamiętam, od kilkunastu lat, plac Wolności zdobiła piękna (no, raz ładniejsza, raz brzydsza) żywa(!) choinka. W tym roku przyjechał dźwig i postawił metalową – cudowne.

Upadek obyczajów? Chyba tak, skoro reklama pewnego sklepu w Cieszynie ukazuje zamordowanego Mikołaja. Co za makabreska! Jak te dzieciaki mają w coś wierzyć? (Jak jakiś idiota mi powie, że powinny wierzyć w Boga – ABSTRAKCJĘ, to chyba padnę.) Idą z rodzicami ulicą, idzie sobie grubszy Pan w przebraniu, super! Nie ma to jak pociągnąć Mikołaja za brodę. Ale co zrobią dzieci kiedy zobaczą nieżywego Mikołaja w kałuży krwi, na którym siedzi mała dziewczynka? Jestem święcie przekonany, że albo zrobią to samo, albo już nigdy więcej nie podejdą do Pana w czerwonym, bo stwierdzą, że to trup. Istna tragedia.

A jeszcze nawiązując do tematu, bo o tym zapomniałem. Czy Was czasem nie trafia szlag, jak słyszycie kawałek George’a Michael’a pt. “Last Christmas”? Bo mnie osobiście tak. Stacje radiowe i telewizje muzyczne potrafią to GÓWNO puszczać po 2-3 razy w ciągu godziny! Ludzie, przecież ten kawałek ma ze dwadzieścia lat, wszyscy go znają i gdy go słyszą, to nie przypomina im się świąteczny nastrój, tylko przyprawia ich to o świąteczne wkurwienie. Ja jak to słyszę, to czuję jakby spadł na mnie deszcz jedynek w szkole, jakbym wypadł przez okno wieżowca – czuję, że umieram, staczam się do podziemia i tam coś, a konkretnie “Last Christmas” wysysa resztkę mnie i powoduje, że z “radości” chciałbym skoczyć… najlepiej z mostu, albo pod pociąg.

A tak z bardziej przyziemnych spraw. Mogę się dumnie pochwalić, że nie mam zagrożenia z chemii!! – powinniście mi teraz pogratulować ;]

Pozdrawiam,

PlushaQ

Bezpośredni odnośnik Komentarzy: 4

Dzień jak każdy inny…

listopad 14, 2008 at 4:11 pm (Uncategorized)

“Perspektywa zwykłego dnia, ot, normalnego poniedziałku, jak wszystkie
inne poniedziałki w roku, napawa mnie lękiem. Trzeba będzie zrobić tyle rze-
czy, które wszystkie okażą się w końcu niepotrzebne… Jak trudno jest przebrnąć
przez powszedni dzień.”

Piotr Dmochowski

23 lutego 1986

Bezpośredni odnośnik Skomentuj

“ŁDZ miasto”

październik 24, 2008 at 8:46 pm (Uncategorized)

To miasto jest piękne… nocą, jak jest mało światła, a dresiarstwo zmęczone połowami na telefoniki, słodko śpi po obejrzeniu dobranocki. Niestety, taka smutna prawda. Na szczęście moja dzisiejsza droga na Zielony Romanów odbywała się jeszcze w momencie, w którym dresiarnia siedzi w technikach i innych zawodówkach, a powrotna odbywała się po ciemku. Nie zmienia to faktu, że podróż w obie strony, łącznie trwała 1,5 godziny – it means, tragedia.

Chociaż najbardziej zadziwiającą rzeczą są śmietniki MPK z popielniczkami. Wchodzimy na przystanek, patrzymy na rozkład jazdy, a tu (bum!) “ZAKAZ PALENIA W OBRĘBIE PRZYSTANKU”, no w sumie wszystko cacy, nie wszyscy muszą wąchać dym. Ok, to jak mamy już zakaz, to likwidujemy popielniczki w śmietnikach. Błąd! Jest wręcz na odwrót, stawia się nowe śmietniki, a w nich co(?)… popielniczki. Po co? To jakiś debilizm jest.

Kolejną dziwną rzeczą jest zaszczana klatka schodowa. Kurwa, czy te pieprzone świnie z tej zasranej Manufaktury, nie mogą skorzystać z kibla w tym całym centrum handlowym?! Co to za problem pójść do kibla? No jak widać jest to problem, a jak się chce lać, to się wchodzi na moje podwórko i się leje, to tu, to tam… to w klatce schodowej! No ja zrozumiem, las, chce się… no nie ma wyjścia. Ale to jest LAS, a nie klatka schodowa, ludzie. Come on! Włączcie mózgi, chyba że jest to problem, ale wtedy powinno się raczej udać do lekarza, a nie lać po kątach.

Co poradzić? Takie zasrane czasy nastały ;]

Bezpośredni odnośnik Komentarzy: 4

Wybory…

październik 1, 2008 at 6:51 pm (Uncategorized)

Nie, nie chodzi o wybory na rządy tego śmiesznego kraju czy innych. Chodzi mi raczej o coś z goła innego. Chodzi o wybory jakich musimy dokonywać na codzień, wybory których musimy dokonywać w wieku (powiedzmy) 15-18 lat. A mianowicie, chodzi mi o wybór studiów, szkół średnich i tym podobnych instytucji, w których możemy zdobywać wiedzę.

Niestety nie zagłębiałem się w temat głębiej, ale dzisiaj po wiadomościach widziałem reklamę GW (Gazeta Wyborcza). Jak wiemy, GW systematycznie publikuje próbne testy gimnazjalne/maturalne, później odpowiedzi do nich itp. Dziś dowiedziałem się o czymś takim jak egzamin z języka obcego na zakończenie Gimnazjum. I teraz pojawia się pytanie – jaki jest tego sens? Doszedłem do wniosku, że może to być późniejsze pominięcie testu sprawdzającego wiedzę (przydzielającego do danej grupy – poziom zaawansowania) z danego języka w szkole średniej. Ale po co stresować uczniów Gimnazjów w całym kraju kolejnym egzaminem? (Zaraz odezwą się głosy, że nikt się nie stresował przed humanem i matmą w gimnazjum – mało mnie obchodzi Wasze zdanie na tej płaszczyźnie, to akurat jest sprawa każdego z osobna, czy go to stresuje czy nie i niekoniecznie musimy wszyscy o tym wiedzieć). Przecież test, który zajmuje 45minut w szkole średniej NAPEWNO nie jest tak stresujący jak cały 1.5 czy tam 2 godzinny egzamin. Ja rozumiem, że każdy musi się uodpornić na stres w dalszym życiu, ale dlaczego już na poziomie Gimnazjum? Wystarczą te dwa egzaminy, później jest znacznie cięższa matura, a w między czasie wiele innych klasówek i zaliczeń, więc to eliminuje sens wprowadzania języka obcego z racji tego, że nie ma on więcej plusów, niż ten jeden wspomniany przeze mnie wyżej. Jak Wy się na to zapatrujecie, chętnie przeczytam i podyskutuję na ten temat.

Druga sprawa, która mnie boli i denerwuje. Młodzież ery Gadu-Gadu. Zapytacie kto to taki? A ja Wam powiem, że interpretuję to w sposób “lansowania” się na ulicy z telefonem w ręku. Pewnie wielu z Was pomyśli, że chodzi o pokazywanie wszystkim – “Patrz, mam N95, iP White, Sharp’a Sidekicka!”. Nie, chodzi mi raczej o chodzenie po ulicach z telefonem w ręce i słuchania z niego muzyki. Dlaczego Ci ludzie nie potrafią założyć słuchawek? Dlaczego ja mam być skazany na słuchanie jakieś tępego “umc, umc, umc”, chociaż czasami dochodzi jakieś rozwojowe “Heeeej!” – no cudno, nie ma co! Powiem szczerze, że jeszcze nigdy nie widziałem, żeby muzyka lecąca z telefonu była czymś innym niż to “umc, umc”. Nie słyszałem rocka, metalu, popu itd., a ludzie który tego słuchają są przeważnei łysymi ABS’ami, albo różowymi panienkami – dlaczego?! Oczywiście nie mam nic do tych, którzy słuchają muzyki z telefonu nie przeszkadzając innym i nie narzucając im swojej woli. Sam puszczam sobie tak muzykę jak wchodzę na klatkę schodową. Ale gdy mija mnie sąsiad to wyłączam, żeby mu nie przeszkadzać, bo sam nie chciałbym słuchać tego co on (chyba że słucha tego co lubię, ale tego nie wiem na pierwszy rzut oka). Dlatego apeluję do wszystkich, nie puszczajcie muzyki z telefonów w miejscu publiczym! Proszę…

Pozdrawiam,

PlushaQ

Bezpośredni odnośnik Komentarzy: 14

It’s too tight… even too tight for me!

wrzesień 24, 2008 at 9:33 pm (Uncategorized)

Tytuł nawiązuje do tekstu, który ostatnio zasłyszałem w szkole, ale troszeczkę zmodyfikowany odnosi się do innego tematu.

Otóż tak: mamy modę, mamy młodzież napaloną na wszystko co modne i dość często mamy przez to wszystko tzw. modne niewypały (taki mój zabieg stylistyczny – nawet nie wiem jak to się po “fachowemu” nazywa). Czym jest modny niewypał? Jest on połączeniem panującej mody z osobą, która do niej ni jak nie pasuje. Może rok temu, może wcześniej – nie pamiętam, nie interesuję się tym – narodziła się moda na obcisłe koszulki, ciasne spodnie (rurki czy jakoś tak, nie jestem pewien) itp. No, jeżeli takie ubranie jest zakładane przez pasującą do niego osobę – kieruję ten tekst do dziewczyn – z ładną figurą, prostymi nogami i brakiem oponek upodabniających taką osobę do maskotki Michelin, to wszystko jest ok i bardzo fajnie to wygląda. Niestety nie wszystkie koleżanki znają umiar i muszą mieć to co mają inne, żeby pokazać, że są fajne. Bardzo często jednak ta fajność kończy się moim zniesmaczeniem gdy idę ulicą i spoglądam na mijające mnie rówieśniczki – ciasne spodnie w piękny sposób pokazują ich “piękno”, uwypuklają cechy tzw. dobrej dziołchy, że w zimę ma grzać, a w lato cień dawać. Nie czaję tego… jeżeli ja wiem, że mam rozbudowane uda – swego czasu jeździłem bardzo dużo na rowerze – to wiem też, że będzie to raczej kijowo wyglądać w tych ciasnych spodenkach, dlatego kupuję luźne. I dlatego proszę Was, dziewczyny, jeżeli widzicie, że nie nadajecie się na zajebiście modne spodnie, to odpuśćcie i kupcie coś co chociaż trochę zamaskuje to co macie “na sobie”.

Chociaż sądzę, że z naturą kobiecą nie wygram. Głupia sukienka na jakąś galę/bal czy co tam innego, nie może być założona dwa razy – o NIE! Przecież trzeba pokazać koleżankom, że ma się nową kieckę, nie? Dlaczego tylko faceci cierpią i w każdym garniturze wyglądają niemal identycznie? Też miałbym prawo zmieniać kolorystyke na każde wyjście – w końcu żyjemy w wolnym kraju, gdzie kobiety domagały się równouprawnienia!

Pozdrawiam,

PlushaQ

Bezpośredni odnośnik Komentarzy: 5

Microsoft w Polsce

wrzesień 7, 2008 at 6:04 pm (Uncategorized)

Kontynuując rozmyślania na temat obecności produktów Microsoft w Polsce, możemy zauważyć, że żadne z przedsiębiorstw należących do Państwa nie korzysta z innego systemu operacyjnego niż Windows! Dlaczego? Bo to stabilny system, którego zabezpieczenia pozwalają na korzystanie z niego bez firewall’a i antywirusa? Bo jest logiczny, prosty w obsłudze i jeszcze nigdy i nikogo nie zawiódł? No raczej nie, ponieważ jest to kwestia reklamy. Nie mówię tu o reklamówce telewizyjnej czy internetowej, ale o wizytach Bill’a Gates’a w Polsce. Tak, niestety ten Pan kilka razy pojawił się u Polskiego Prezydenta (niestety nie pamiętam czy z Kaczyńskim się widział) i zawarł “umowę” z prezydentem na mocy której każda instytucja państwowa musi korzystać z oprogramowania Microsoft. Niby prezydent, a łamie podstawowe prawa konstytucji – prawo wyboru. Dlaczego CBA MUSI mieć Windows, dlaczego PGE MUSI mieć Windows? Chociaż… to ma sens. Nie tak dawno było głośno o zabezpieczeniach stron i serwerów na których leżą strony www.policja.pl; www.kprm.gov.pl itp. Czyli z tego prosty wniosek: nasi “fachowcy”, którzy zajmują się zabezpieczeniami sieci stoją na tym samym stołku co Ci, którzy decydują o wyborze software’u, są kretynami ze znajomościami i małym doświadczeniem.

Ale co poradzić w czasach kiedy ok. 80% użytkowników komputerów to Windziarze? Jedynym pocieszającym mnie faktem jest to, że z roku na rok zwiększa się liczba użytkowników innych systemów operacyjnych (MacOS, Linux).

Bezpośredni odnośnik Komentarzy: 11

Nie jesteśmy skazani na Windows!

wrzesień 5, 2008 at 2:27 pm (Uncategorized)

Otóż to… NIE jesteśmy skazani na Windows. Tekst kieruję głównie do osób, które nie lubią Windowsa, a mają zamaiar kupić laptopa. Napewno wielu z Was – czytelników – ma jakiegoś znajomego, który kupił notebook’a z systemem operacyjnym (jeżeli można to tak nazwać) Windows, a który później zainstalował inny system, np. Linux. Wszystko cacy, ale po co w takim przypadku płacić za licencję Windows i tym samym dofinansowywać Windows (przecież już nie chcemy, żeby premiery miały kolejne jego odsłony)? Aktualnie 70% firm, które sprzedają laptopy, jak np. HP, Sony, Toshiba itd. podpisało umowę z Microsoftem, w której zawarte zostały ustalenia co do instalacji na tych komputerach systemu Windows Vista. Niestety, przez postanowienia tych umów, nie możemy zrezygnować z Windowsa, podczas zakupu komputera. Sprzedawca odpowie nam, że nie jest to możliwe. Sam tego doświadczyłem, gdy zapatrywałem się na Sony Vaio jakieś pół roku temu. Niektóre laptopy są wręcz dedykowane pod dany system (tutaj Windows Vista) i nigdzie nie da się znaleźć sterowników do części hardware’u laptopa, za które bądź co bądź zapłaciliśmy. Dajmy na to, wyżej wspomniane Vaio. Owszem, po zakupie komputera możemy (we własnym zakresie) zainstalować inny system, tutaj dajmy na to Windows XP, ale sprzęt zostanie okrojony z niektórych fukncji – kamerka, dodatkowe klawisze funkcyjne itp. Zaraz odezwą się głosy “spytaj wujka google” – przykro mi, wujek google nic nie wie na temat sterowników do kamerki Vaio dla XP, szukałem czegoś na ten temat kilka dni.

Ale istnieje sposób na odzyskanie pieniędzy za licencję Windowsa, za którą zapłaciliśmy (oczywiście jeżeli komputer nie jest dedykowany systemowi innemu niż zainstalowany, w przeciwnym wypadku wystąpienie o zwrot nie ma sensu). Na dzień dzisiejszy o zwrot pieniędzy wystąpiły 3 osoby. Brytyjczyk, Polak oraz Czech. Sytuacja wygląda tak: kupujemy laptopa, do którego sterowniki do innych systemów możemy znaleźć na stronie producenta, bądź zostały napisane przez osoby trzecie, a następnie piszemy pismo do oddziału Microsoft w naszym kraju i szast prast – odzyskujemy kasę ;] Proste, nieprawdaż? A jakie przyjemne…

Bardzo boli również fakt, że instytucje Państwowe są skazane na Windows, ale o tym następnym razem ;]

Pozdrawiam po długiej przerwie ;]

Bezpośredni odnośnik Komentarzy: 4

Polska…

czerwiec 26, 2008 at 8:38 am (Uncategorized)

Powiem otwarcie i szczerze. Nie znoszę tego kraju… Ostatnio mi się tak porobiło, że mam dość tego syfu zwanego Polską. Oglądam wiadomości z myślą, że dowiem się czegoś ciekawego ze świata. Włączam telewizor i czekam na informcję, że wynaleziono lek na raka, że ludzie z cukrzycą już nie muszą szprycować się insuliną. Szkoda, że mówi się tylko o rządach tych nieudaczników i imbecyli. Codziennie widzę tego kretyna Jarosława, bądź Lecha i robi mi się przykro, że nie potrafią się dogadać z nikim i muszą się mścić na wszystkim dookoła. W sumie to się im nie dziwie… Goebels też był pokracznym kurduplem i również miał nasrane we łbie – może to po prostu wina bycia konusem z brakiem możliwości na normalną komunikację z innymi ludźmi (no posłuchjcie tych dwóch kretynów, którzy podpieprzyli jakiś czas temu księżyc – rozumiecie coś? Bo ja nie jestem w stanie).

W każdym razie, wrzucanie na rząd i inne polityczne gówna jest jak wypełnianie kamieniami przepaści – dłuuuugie i nudne.

Kolejny argument za tym, że żyję wśród kretynów:

Napewno kojarzycie sławny w Polsce portal zrzeszający znajomych. Tak, tak… mówię o nasza-klasa.pl. Widzieliście kiedyś forum dyskusyjne tego zacnego portaliku? Nie? To polecam zajrzeć. Ja wchodząc tam miałem wizję pogadania z inteligentnymi ludźmi, którzy coś sobą reprezentują (bo w końcu każdy przedział wiekowy, więc można podzielić się spostrzeżeniami), ale nie. Popatrzyłem po tych tematach i uznałem, że religia to jest to co mnie najbardziej boli ostatnimi czasy, więc poczytam wypowiedzi innych i może sam coś dorzucę. Wystarczyło, że przeczytałem pierwszy nagłówek… “Zkąd przychodzimy…” no i padłem. “Zkąd”?! Co to do cholery za słowo? W każdym razie następnie ten człowiek tłumaczył się że ma inny układ klawiatury, to już wogóle wymiotło – co do jasnej cholery ma Francuski, Niemiecki itp. układ klawiatury do pisania poprawną polszczyzną?!

Ale to nie tylko jeden przypadek, np. rozmowa z moim kuzynem (gość ma 12 lat, czyli już powinien pisać poprawnie przynajmniej podstawowe, często używane słowa), a ten mi sypie takim czymś: bende, poszlem,  sciongnonc, zdjencie… to tylko kilka przykładów, wyobraźcie sobie zdanie składające się w sumie z 5 słów, z czego cztery miały błędy, a dwa z nich po dwa. Czyli na jednym krótkim zdaniu zrobił 6 błędów. Czy to jest normalne? Czy to czasem nie oznacza, że otaczamy się w kręgu coraz większych kretynów? Do czego zmierza ten kraj, w którym żadna młoda osoba nie widzi perspektyw? Wczoraj w rozmowie z Majką stwierdziłem, że w sumie Polska powinna zostać wykreślona z map, a tereny powinny być podzielone między Niemcy, Austrię i Rosję. Tak, tak właśnie myślę… Zaraz zostanę znawyzywany od zdrajców itd. Szczerze? Sram na to! Nie obchodzi mnie to, że tu się urodziłem i tu żyję. W każdym razie szanuję postacie historyczne, które zrobiły coś dobrego dla Polski, ale żal mi tych kretynów, którzy właśnie to rozpierdalają…

Bezpośredni odnośnik Komentarzy: 27

“Które następne…?”

maj 11, 2008 at 9:06 pm (Uncategorized)

Nie miałem ostatnio weny na pisanie czegokolwiek na bloga, ale to, co ostatnio mnie spotyka na matmie i polskim przyprawia mnie o frustrację.

 

No to od początku, come on. Lekcja matematyki. Nie wiem dlaczego wcześniej mnie to nie drażniło, w każdym razie zaczęło mnie to denerwować jakiś tydzień, dwa tygodnie temu. No powiedzcie szczerze, co robi uczeń.. nie. Co Wy byście zrobili, gdybyście rozwiązywali zadania szybciej niż Wasi koledzy i koleżanki z klasy? No w sumie macie dwie logiczne z punktu widzenia ucznia opcje:

1. Zrobić kolejne zadanie w ciszy i spokoju;

2. Ponudzić się trochę czytając kolejny rozdział książki, czy innej instrukcji miksera którego dostaliście pod choinkę (hipotetycznie).

Oczywiście były to opcje LOGICZNE, ale są również kretyńskie, a mianowicie… “Pani Profesor, które następne…?”. No boże święty niech krew nagła takiego zaleje. Jak się to słyszy raz w ciągu 45 minut to jeszcze pal licho, ale jak się to słyszy co 5 minut na przestrzeni 45 minut to już szlag człowieka trafia. Ale o czym to świadczy? O szpanie? “Patrzcie, ja zrobiłem to szybiej o minutę niż Wy…” No ekstra, pogratulować – chcesz jakąś statuetkę w związku z tym? BEZ SENSU! Jak już skończyłeś, to rób kolejne bez pytania czy masz to zrobić, czy nie! Te ćwiczenia są dla Ciebie – jeżeli je zrobisz, wiesz więcej, jeżeli nie, wiesz tyle ile dowiesz się na lekcji.

Jeszcze pozostaje sprawa j. Polskiego. O jezu… dlaczego wszyscy są wtedy tacy flegmatyczni?! Pomijając fakt, że na tej lekcji nie słyszę nawet tego, co mówią ludzie siedzący 2 ławki za mną – pozdrowienia Troper, czy też siedzący ławkę przede mną, tu z kolei ukłon w stronę Homika. A najgorsze jest to, że przez to wszystko usypiam… chociaż, nie ukrywam, że sam się łapię na takim woooolnym, rozciąąąągłym wypowiadaniu swoich opini. Przesrana sprawa. 

 

Powiem szczerze, że od tygodnia się zbierałem, żeby to napisać, ale ponownie lenistwo zwyciężyło! ;]

Pozdrawiam humanistycznych flegmatyków i matematycznych zapieprzaczy (czy jak to tam nazwać).

Bezpośredni odnośnik Komentarzy: 6

Next page »