Mohery i inne babcie

styczeń 28, 2007 at 5:29 pm (Uncategorized)

I znowu pisze posta z opóźnieniem. Dlaczego z opóźnieniem zapytacie. Otóż dlatego, że generalnie to chciałbym napisać o fajnym zjawisku jaki zauważyłem w czwartek w tramwaju linii 43 jadąc w stronę ronda Solidarności z Placu Wolności.

Otóż, jechaliśmy z kumplem tramwajem nr 43 na zajęcia na AMT (jak inteligentnie te skróty brzmią). Nietypowo dla 43 było w nim od groma ludzi różnej maśc - dzieci, babcie, gangster (taki jeden mały ode mnie ze szkoły, najniższy w szkole, a myśli że jest gangsta xD), no i my dwaj. W pewnej chwili zauważyłem pewien ruch na końcu tramwaju. Tocz to była babcia, która normalnie zchorowana, zapitalała na chyba jedyne wolne miejsce w środkowej części tramwaju. Nie byłoby w tym nic oburzającego gdyby babcia powiedziała normalne “Przepraszam”, ale gdzie tam…. idzie to, to i mlaszcze. No boże!! Przecież to jakaś paranoja! Czy to tak trodno powiedzieć “Przepraszam” i zostać przepuszczonym nawet z uśmiechem na twarzy osoby obok której się przechodzi?! Ale nie, idzie moherowa babcia, mlaszcze i napierdziela mnie torebką po łydkach! Fantastycznie, o niczym innym nie marzę tylko o tym, żeby oberwać od staruszki.

Ale kurcze, skąd to się bierze?! Ostatnio zauważam, że każdy starszy (moherowy) człowiek myśli, że jeżeli ma te zasrane 70lat, to już nie musi powiedzieć kulturalnie “przepraszam” i spokojnie przejść. To jest straszne i jak myśle o tym, że każdy z nas może takim idiotycznym osobnikiem zostać w przyszłości to nóż mi się w kieszeni otwiera…

Pozdrawiam wszystkich, a wszczególności babcię od której usłyszałem tylko miły mlask.

Odnośnik Liczba komentarzy: 5

Nie umiem nadawać tytułów!

styczeń 24, 2007 at 6:06 pm (Uncategorized)

Dzisiaj, dnia sławetnego 24 stycznia jak większość z Was wie, odbyła się druga część testu gimnazjalnego (spokojnie, próbnego… :-)). Co prawda, była to część matematyczno przyrodnia, ale tytułem chcę nawiązać do wczorajszej części humanistycznej. Otóż, złapałem się na tym, że (God damn!) za cholerę nie potrafię nadawać tytułów. No niby taka błacha sprawa, a jednak!

Jak wiadomo testy gimnazjalne sprawdzają naszą wiedzę z zakresu tego co przerabialiśmy w szkole. No i pada pytanie/zadanie “Nadaj tytuł pierwszej strofie wiersza” (wiersz znajdował się na poprzedniej stronie). No i kurcze myślę, co by tu pierdyknąć. Jak zawsze przychodzą mi do głowy wtedy jakieś idiotyczne “tytuliki” na poziomie trzeciej klasy, ale nie gimnazjum… podstawówki! I co z tym zrobić? Od czego to do cholery zależy? No zawsze miałem z tym cholerstwem problem! Nawet na zasranym blogu nie potrafie nadać swojej notce tytułu. Może to taka moja mała ułomność. Detale. xD

A teraz z innej beczki. Ludzie, wyjżyjcie za okno! Dżizas… śnieg! Wy też go widzicie? No, to jak już wiemy, że śnieg jest to można przejść do sedna sprawy. Jakie są plusy zimy?
Otóż jedynym chyba plusem jest to, że jest względnie chłodno i słońce nie daje po gałach jak nienormalne! No bo jakie inne? To, że jest śnieg? Nie! To, że trzeba zakładać grube ciuchy i się w nich męczyć? Nie! Więc po jasną cholerę potrzebna jest nam zima?! No właśnie, do niczego, zupełnie do niczego, więc dlaczego nie powiększymy jeszcze troszeczkę dziury ozonowej? Genialny pomysł na to, żeby zimy nie było! Co prawda, przyszłe pokolenia będą się użerały z ponad czterdziesto stopniowymi upałami, ale nam się będzie lepiej żyło. Chociaż, nie.. nie ma bata! Przypieprzą się zieloni i inni debile którzy zbojkotują korzystanie z dezodorantów i lodówek bo to szkodzi cholernemu środowisku.

Co zabiło dinozaury? Cholernie wielki meteoryt który przypieprzył o ziemię. Z tego co mi wiadomo to kolejny taki zasraniec zbliża się do ziemi, a zieloni martwią się o pieprzoną dziurę ozonową, która zabije nas góra za kilkaset lat. A jaki z tego morał?

Żyjmy i cieszmy się życiem, bo nigdy nie wiadomo co nam spadnie na głowę!

Odnośnik Liczba komentarzy: 13

No powitać, powitać…

styczeń 22, 2007 at 1:45 pm (Uncategorized)

    No powitać! Nad założeniem bloga myślałem… dobra, długo nad tym nie myślałem, ale do czego zmierzam. Blog, blog, blog. Kurde, to prawie jak pamiętnik, tylko tutaj we wpisach nie notujesz “Mój kochany pamiętniczku.. :*”, tylko “Mój kochany blogu…” (?). W sumie to każdy pisze jak chce. :)

Pierwsza moja nota którą właśnie czytacie (o ile potraficie), nie jest zbyt treściwa. Jest jak pierwsze lekcje w nowym roku szkolnym, tzn. “Dziś omówimy, co będziemy robić przez ten cały rok nauki”. Po czym i tak niewiele oprócz tego co widać w spisie treści książki się nie dowiadujemy, ale najważniejsze że jest wolna lekcja (przecież każdemu uczniowi o to chodzi). Tak, że jak wcześniej wspomniałem będzie to takie “wprowadzenie”.

Zacznijmy od tego, że nie będzie to taki “poke tshynastkowy” blog, w którym będę opisywał każdy, gówno obchodzący innych szczegół mojego życia, więc jakiekolwiek notki będą się pojawiały sporadycznie.

No i to praktycznie wszystko na wstępie. Jak dojdę do jakichś ciekawych przemyśleń to, je tu wrzuce. ;]

Bless ya!

Odnośnik Liczba komentarzy: 9