Mohery i inne babcie
I znowu pisze posta z opóźnieniem. Dlaczego z opóźnieniem zapytacie. Otóż dlatego, że generalnie to chciałbym napisać o fajnym zjawisku jaki zauważyłem w czwartek w tramwaju linii 43 jadąc w stronę ronda Solidarności z Placu Wolności.
Otóż, jechaliśmy z kumplem tramwajem nr 43 na zajęcia na AMT (jak inteligentnie te skróty brzmią). Nietypowo dla 43 było w nim od groma ludzi różnej maśc - dzieci, babcie, gangster (taki jeden mały ode mnie ze szkoły, najniższy w szkole, a myśli że jest gangsta xD), no i my dwaj. W pewnej chwili zauważyłem pewien ruch na końcu tramwaju. Tocz to była babcia, która normalnie zchorowana, zapitalała na chyba jedyne wolne miejsce w środkowej części tramwaju. Nie byłoby w tym nic oburzającego gdyby babcia powiedziała normalne “Przepraszam”, ale gdzie tam…. idzie to, to i mlaszcze. No boże!! Przecież to jakaś paranoja! Czy to tak trodno powiedzieć “Przepraszam” i zostać przepuszczonym nawet z uśmiechem na twarzy osoby obok której się przechodzi?! Ale nie, idzie moherowa babcia, mlaszcze i napierdziela mnie torebką po łydkach! Fantastycznie, o niczym innym nie marzę tylko o tym, żeby oberwać od staruszki.
Ale kurcze, skąd to się bierze?! Ostatnio zauważam, że każdy starszy (moherowy) człowiek myśli, że jeżeli ma te zasrane 70lat, to już nie musi powiedzieć kulturalnie “przepraszam” i spokojnie przejść. To jest straszne i jak myśle o tym, że każdy z nas może takim idiotycznym osobnikiem zostać w przyszłości to nóż mi się w kieszeni otwiera…
Pozdrawiam wszystkich, a wszczególności babcię od której usłyszałem tylko miły mlask.