“Mój wujek Gnom” - część 2

luty 15, 2007 at 6:14 pm (Uncategorized)

Jak to napisałem, nie umiem nadawać tytułów. Nie sugerujcie się więc tytułem, bo nie jest on ani kontynuacją poprzedniego “Wujka Gnoma”, ani kontynuacją rozważań o sprawach kościelnych. Poprostu jest i koniec. Od kilku dni chciałem napisać coś sensownego, ale moje lenistwo sięga dna i poprostu odkładałem to z dnia na dzień - jak zresztą wszystko ostatnio.

Do napisania tej notki wogóle zmobilizował mnie Kuba. Nie tak bezpośrednio “Weź w końcu coś napisz!”, tylko cytując to co wrzuci na swój - no nie mogę być gorszy (hehe :->).

Dzisiaj siedząc na jednym z zastępstw za J. Polski gadaliśmy z Piotrkiem. I teraz go zacytuję - “Nie ma tygodnia, żeby ktos z klasy nie miał jakiegoś problemu…”. No i tak jest faktycznie. Taka mała paranoja. Młodzi ludzie, sterta żcyia przed nimi, a Ci się zamartwiają byle kartkóweczką, czy chociażby takim zasranym fajfusem (fajfus - specjalnie mała litera; tylko wybrańcy wiedzą o kogo chodzi). No ale nic, “trudno” się mówi.

Żeby się czymś zająć dzisiaj na wyżej wspomnianym zastępstwie to (również z Piotrkiem) wypisywaliśmy rodzaje Żydów. (Od razu uprzedzam, że nie jestem antysemitą i szanuję inne nacje.) “Żyd w sosie wlasnym”, “Golonka z Żyda” - żałosne nieprawdaż? Oczywiście wiedząć, że nikt więcej oprócz osób które siedziały najbliżej się o tym nie dowie, aczkolwiek ja dalej uważam, że to są naprawdę żarty na niskim i bardzo idiotycznym poziomie.

Ludzie mnie dobijają. Mówią jedno, robią drugie - a tak naprawdę myślą trzecie. To jest dopiero istna paranoja, ale niestety nie sa się tego zmienić - chociaż w grę wchodzi zmiana towarzystwa, ale czy to coś da? No właśnie. To jest dobre na krótką metę, a nie na całe życie, bo w końcu się okaże, że ludzie uciekają przed samym sobą.

Dobra, kończę to, bo można by pisać i pisać… Co prawda, ta notka nie jest tak treściwa, sensowna i spójna jak poprzednie, ale przynajmniej się “wygadałem” i mi lżej. ;-)

Pozdrawiam!

Odnośnik Liczba komentarzy: 4