“Mój wujek Gnom” - część 2
Jak to napisałem, nie umiem nadawać tytułów. Nie sugerujcie się więc tytułem, bo nie jest on ani kontynuacją poprzedniego “Wujka Gnoma”, ani kontynuacją rozważań o sprawach kościelnych. Poprostu jest i koniec. Od kilku dni chciałem napisać coś sensownego, ale moje lenistwo sięga dna i poprostu odkładałem to z dnia na dzień - jak zresztą wszystko ostatnio.
Do napisania tej notki wogóle zmobilizował mnie Kuba. Nie tak bezpośrednio “Weź w końcu coś napisz!”, tylko cytując to co wrzuci na swój - no nie mogę być gorszy (hehe :->).
Dzisiaj siedząc na jednym z zastępstw za J. Polski gadaliśmy z Piotrkiem. I teraz go zacytuję - “Nie ma tygodnia, żeby ktos z klasy nie miał jakiegoś problemu…”. No i tak jest faktycznie. Taka mała paranoja. Młodzi ludzie, sterta żcyia przed nimi, a Ci się zamartwiają byle kartkóweczką, czy chociażby takim zasranym fajfusem (fajfus - specjalnie mała litera; tylko wybrańcy wiedzą o kogo chodzi). No ale nic, “trudno” się mówi.
Żeby się czymś zająć dzisiaj na wyżej wspomnianym zastępstwie to (również z Piotrkiem) wypisywaliśmy rodzaje Żydów. (Od razu uprzedzam, że nie jestem antysemitą i szanuję inne nacje.) “Żyd w sosie wlasnym”, “Golonka z Żyda” - żałosne nieprawdaż? Oczywiście wiedząć, że nikt więcej oprócz osób które siedziały najbliżej się o tym nie dowie, aczkolwiek ja dalej uważam, że to są naprawdę żarty na niskim i bardzo idiotycznym poziomie.
Ludzie mnie dobijają. Mówią jedno, robią drugie - a tak naprawdę myślą trzecie. To jest dopiero istna paranoja, ale niestety nie sa się tego zmienić - chociaż w grę wchodzi zmiana towarzystwa, ale czy to coś da? No właśnie. To jest dobre na krótką metę, a nie na całe życie, bo w końcu się okaże, że ludzie uciekają przed samym sobą.
Dobra, kończę to, bo można by pisać i pisać… Co prawda, ta notka nie jest tak treściwa, sensowna i spójna jak poprzednie, ale przynajmniej się “wygadałem” i mi lżej.
Pozdrawiam!
Quarion powiedział(a),
luty 15, 2007 @ 6:29 pm
W rodzajach Żydów chodziło (przynajmniej mi) o tego jednego frajera. A co do problemów, to one niestety nie miną. Rozwiązanie jednego tworzy kolejny. Życie jest złożone z samych problemów. Cięższych i lżejszych, ale na każdym etapie życia nas nękają. Sztuka nie polega na ich rozwiązywaniu, a pogodzeniu się z tym, że te problemy będą zawsze.
kamiljakubowski powiedział(a),
luty 15, 2007 @ 9:47 pm
Co do tych ludzi 3kierunkowych to podaj jakiś konkretny przykład. Co Cię ostatnio wkurzyło.(czysta ciekawość) Jak nie chcesz tu to odezwij się na GG.
KubaD powiedział(a),
luty 15, 2007 @ 9:57 pm
Cóż ja mogę powiedzieć. Ja - osoba mająca problemy z własną osobowością, zmieniająca humor niczym kobieta w ciąży oraz przejmująca się zawsze tym czym podobno nie trzeba i nie przejmująca się tym co trzeba. Do tego układam dziwne zdania. Życie cuchnie, więc trzeba się zaciągać
PlushaQ powiedział(a),
luty 16, 2007 @ 2:24 pm
Ad. Kamil
Nie o to chodzi by wymieniać tutaj te osoby. Każdy z nas taki jest jak opisałem, tylko że czasem trochę bardziej irytujący, a czasem mniej - tylko, że niektórzy faktycznie są popadają w skrajności.
Ad. Kuba
Chill out