“Żeby mi się tak chciało, jak mi się nie chce…”
No, i jak w temacie. Ostatnio coraz częściej słyszę ten tekst. Jak to możliwe, że w momencie kiedy nadchodzi egzamin to nikomu się nic nie chce? W sumie to przydałoby się pouczyć, ale gdzie tam… gazetki, książki, wypady ze znajomymi, a na naukę nie ma czasu. Poza tym, jak do jasnej cholery powtórzyć cały materiał do egzaminu?! No jeszcze część matematyczno-przyrodniczą, to zrozumie, ale jak się przygotować do humanistycznego? No, i zonk…
… jak człowiek się nie uczy, to teoretycznie ma czas na co innego. Ależ gdzie tam. Siedzę przed komputerem i szukam laptopów, na które i tak mnie narazie nie stać. A co mógłbym zrobić w tym czasie? Ano podjąć jakieś zlecenie i dorobić na ten cholerny komputer! Ale nie, no po co?! I na dodatek piszę tu o samym sobie i nic z tym nie robie. Zero motywacji, nie wiem dlaczego.
Ale, whatever - wezmę się za jakąś pracę po egzaminie to może nawet rodzice coś dorzucą.
Blah, blah, blah…. znowu piszę coś, co nikogo nie interesuje. xD
Pozdrawiam
PlushaQ