Wilkanoc, psia jego juma… ;-)
Święta, bardzo interesująca sprawa. Pełna komercjalizacja, kasa, sztuczna wiara, tak, żyjemy w chorym świecie.
Nie rozumiem tego. Wyglądam przez okno, widzę jakąś rodzinkę w pełnym rynsztunku (garnitury, futra z “norek” i te sprawy) wsiadającą do świeżo wypolerowanego Matiza i odjeżdżają… pierwsza myśl? - jadą na Wielkanocne śniadanie, tudzież jadą odwiedzić rodzinę w związku ze świętami. BŁĄD! Jadą do kościoła, ale co ciekawsze - kościół znajduje się 500m od miejsca ich zamieszkania. Myślicie teraz zapewne, że tylko z domysłów wiem, dokąd pojechali. No niestety… zostałem wyciągnięty w ten słoneczny dzień właśnie do tego kościoła pod którym widziałem później prezentującą się, w/w rodzinkę. I powiedzcie mi, o czym to świadczy? Co ma to pokazać?
“Patrz, sołtys ma wypolerowany samochód, a Ty nie! Jesteś zły, powinieneś być jak sołtys, bo sołtys jest bliżej Boga, sołtys pije wódkę z proboszczem, więc jak Ty wypolerujesz swojego 126p to też masz większe szanse na “zapukanie do niebios bram”, tak jak ON!”
Chociaż czasami się zastanawiam, czy Ci wszyscy kretyni z X5, Jaguarami, którzy podjeżdżają pod kościół nie przyjechali się czasem wyspowiadać z tego, jak zarobili na te fantastyczne (w ich mniemaniu) samochody. No bo powiedzcie szczerze, po co kupować X5? Żeby wyrzucić w błoto nadmiar forsy na samochód, który w gruncie rzeczy… ssie? No bo co w nim takiego fajnego? Silnik pojemności 3 - 4.8 litra? To, że patrzy się na innych z góry myśląc “ha! ale frajer, ma malutki samochodzik”, bo bezpieczeństwo tego ścierwa wcale nie jest wyższe względem ciekawszych samochodów w podobnej cenie, poza tym… “beemka” to samochód dla dresiarstwa, no ale każdy jeździ tym czym lubi, albo tym na co go stać, nieprawdaż?
No, ale piszę tutaj o głupocie ludzkiej, a mamy takie piękne święta… (ponoć).
Wesołych wszystkim czytającym, odwiedzającym i nie tylko ![]()