“Które następne…?”

maj 11, 2008 at 9:06 pm (Uncategorized)

Nie miałem ostatnio weny na pisanie czegokolwiek na bloga, ale to, co ostatnio mnie spotyka na matmie i polskim przyprawia mnie o frustrację.

 

No to od początku, come on. Lekcja matematyki. Nie wiem dlaczego wcześniej mnie to nie drażniło, w każdym razie zaczęło mnie to denerwować jakiś tydzień, dwa tygodnie temu. No powiedzcie szczerze, co robi uczeń.. nie. Co Wy byście zrobili, gdybyście rozwiązywali zadania szybciej niż Wasi koledzy i koleżanki z klasy? No w sumie macie dwie logiczne z punktu widzenia ucznia opcje:

1. Zrobić kolejne zadanie w ciszy i spokoju;

2. Ponudzić się trochę czytając kolejny rozdział książki, czy innej instrukcji miksera którego dostaliście pod choinkę (hipotetycznie).

Oczywiście były to opcje LOGICZNE, ale są również kretyńskie, a mianowicie… “Pani Profesor, które następne…?”. No boże święty niech krew nagła takiego zaleje. Jak się to słyszy raz w ciągu 45 minut to jeszcze pal licho, ale jak się to słyszy co 5 minut na przestrzeni 45 minut to już szlag człowieka trafia. Ale o czym to świadczy? O szpanie? “Patrzcie, ja zrobiłem to szybiej o minutę niż Wy…” No ekstra, pogratulować - chcesz jakąś statuetkę w związku z tym? BEZ SENSU! Jak już skończyłeś, to rób kolejne bez pytania czy masz to zrobić, czy nie! Te ćwiczenia są dla Ciebie - jeżeli je zrobisz, wiesz więcej, jeżeli nie, wiesz tyle ile dowiesz się na lekcji.

Jeszcze pozostaje sprawa j. Polskiego. O jezu… dlaczego wszyscy są wtedy tacy flegmatyczni?! Pomijając fakt, że na tej lekcji nie słyszę nawet tego, co mówią ludzie siedzący 2 ławki za mną - pozdrowienia Troper, czy też siedzący ławkę przede mną, tu z kolei ukłon w stronę Homika. A najgorsze jest to, że przez to wszystko usypiam… chociaż, nie ukrywam, że sam się łapię na takim woooolnym, rozciąąąągłym wypowiadaniu swoich opini. Przesrana sprawa. 

 

Powiem szczerze, że od tygodnia się zbierałem, żeby to napisać, ale ponownie lenistwo zwyciężyło! ;]

Pozdrawiam humanistycznych flegmatyków i matematycznych zapieprzaczy (czy jak to tam nazwać).

Liczba komentarzy: 6

  1. D3vill powiedział(a),

    maj 11, 2008 @ 9:24 pm

    A mnie bardziej od matematycznych zapieprzaczy wnerwia Basny jak wchodzi na każdą lekcje z bananem na gębie… dżizas czemu ja się tak nie cieszę kiedy wchodzę na matme :/

  2. PlushaQ powiedział(a),

    maj 11, 2008 @ 9:25 pm

    Hehe, bardzo celna uwaga… ;-)

  3. Quarion powiedział(a),

    maj 11, 2008 @ 9:29 pm

    Hahahaha. Cała XII (bez urazy) ;P A na serio to są ludzie, parapety…

  4. Lupus powiedział(a),

    maj 11, 2008 @ 9:37 pm

    Przez chwilę myślałem, że to ty tak zapieprzasz na tej matmie. Na szczęście doczytałem do końca i wszystko stało się jasne w przeciwieństwie do matmy xD

  5. Leśka powiedział(a),

    maj 11, 2008 @ 9:56 pm

    Bardziej od chodzącej Basny z bananem na gębie jet myśl o straceniu 45 minut swojego cennego życia na lekcjach matematyki/polskiego tudzież innych podobnych.
    A swoją drogą, nie rozumiem. Bo nawet jeśli na lekcji nie zrobimy jakiś podpunktów to w 95% będę one zadane do domu. Więc po co pytać?

  6. DraLifer powiedział(a),

    maj 14, 2008 @ 8:20 pm

    Podsumowując matmę: Czy jedyną rzeczą jaką zauważamy jest banan na gębie Basny i pytanie “które następne?”. Co do polskiego - ja sie nigdy nie odzywam, bo moja interpretacja jest zawsze zupełnie odmienna od tego co ona gada.
    btw. uwielbiam twoje problemy Adaś, są takie problematyczne :p

Napisz komentarz