“ŁDZ miasto”

październik 24, 2008 at 8:46 pm (Uncategorized)

To miasto jest piękne… nocą, jak jest mało światła, a dresiarstwo zmęczone połowami na telefoniki, słodko śpi po obejrzeniu dobranocki. Niestety, taka smutna prawda. Na szczęście moja dzisiejsza droga na Zielony Romanów odbywała się jeszcze w momencie, w którym dresiarnia siedzi w technikach i innych zawodówkach, a powrotna odbywała się po ciemku. Nie zmienia to faktu, że podróż w obie strony, łącznie trwała 1,5 godziny – it means, tragedia.

Chociaż najbardziej zadziwiającą rzeczą są śmietniki MPK z popielniczkami. Wchodzimy na przystanek, patrzymy na rozkład jazdy, a tu (bum!) “ZAKAZ PALENIA W OBRĘBIE PRZYSTANKU”, no w sumie wszystko cacy, nie wszyscy muszą wąchać dym. Ok, to jak mamy już zakaz, to likwidujemy popielniczki w śmietnikach. Błąd! Jest wręcz na odwrót, stawia się nowe śmietniki, a w nich co(?)… popielniczki. Po co? To jakiś debilizm jest.

Kolejną dziwną rzeczą jest zaszczana klatka schodowa. Kurwa, czy te pieprzone świnie z tej zasranej Manufaktury, nie mogą skorzystać z kibla w tym całym centrum handlowym?! Co to za problem pójść do kibla? No jak widać jest to problem, a jak się chce lać, to się wchodzi na moje podwórko i się leje, to tu, to tam… to w klatce schodowej! No ja zrozumiem, las, chce się… no nie ma wyjścia. Ale to jest LAS, a nie klatka schodowa, ludzie. Come on! Włączcie mózgi, chyba że jest to problem, ale wtedy powinno się raczej udać do lekarza, a nie lać po kątach.

Co poradzić? Takie zasrane czasy nastały ;]

Bezpośredni odnośnik 4 komentarzy

Wybory…

październik 1, 2008 at 6:51 pm (Uncategorized)

Nie, nie chodzi o wybory na rządy tego śmiesznego kraju czy innych. Chodzi mi raczej o coś z goła innego. Chodzi o wybory jakich musimy dokonywać na codzień, wybory których musimy dokonywać w wieku (powiedzmy) 15-18 lat. A mianowicie, chodzi mi o wybór studiów, szkół średnich i tym podobnych instytucji, w których możemy zdobywać wiedzę.

Niestety nie zagłębiałem się w temat głębiej, ale dzisiaj po wiadomościach widziałem reklamę GW (Gazeta Wyborcza). Jak wiemy, GW systematycznie publikuje próbne testy gimnazjalne/maturalne, później odpowiedzi do nich itp. Dziś dowiedziałem się o czymś takim jak egzamin z języka obcego na zakończenie Gimnazjum. I teraz pojawia się pytanie – jaki jest tego sens? Doszedłem do wniosku, że może to być późniejsze pominięcie testu sprawdzającego wiedzę (przydzielającego do danej grupy – poziom zaawansowania) z danego języka w szkole średniej. Ale po co stresować uczniów Gimnazjów w całym kraju kolejnym egzaminem? (Zaraz odezwą się głosy, że nikt się nie stresował przed humanem i matmą w gimnazjum – mało mnie obchodzi Wasze zdanie na tej płaszczyźnie, to akurat jest sprawa każdego z osobna, czy go to stresuje czy nie i niekoniecznie musimy wszyscy o tym wiedzieć). Przecież test, który zajmuje 45minut w szkole średniej NAPEWNO nie jest tak stresujący jak cały 1.5 czy tam 2 godzinny egzamin. Ja rozumiem, że każdy musi się uodpornić na stres w dalszym życiu, ale dlaczego już na poziomie Gimnazjum? Wystarczą te dwa egzaminy, później jest znacznie cięższa matura, a w między czasie wiele innych klasówek i zaliczeń, więc to eliminuje sens wprowadzania języka obcego z racji tego, że nie ma on więcej plusów, niż ten jeden wspomniany przeze mnie wyżej. Jak Wy się na to zapatrujecie, chętnie przeczytam i podyskutuję na ten temat.

Druga sprawa, która mnie boli i denerwuje. Młodzież ery Gadu-Gadu. Zapytacie kto to taki? A ja Wam powiem, że interpretuję to w sposób “lansowania” się na ulicy z telefonem w ręku. Pewnie wielu z Was pomyśli, że chodzi o pokazywanie wszystkim – “Patrz, mam N95, iP White, Sharp’a Sidekicka!”. Nie, chodzi mi raczej o chodzenie po ulicach z telefonem w ręce i słuchania z niego muzyki. Dlaczego Ci ludzie nie potrafią założyć słuchawek? Dlaczego ja mam być skazany na słuchanie jakieś tępego “umc, umc, umc”, chociaż czasami dochodzi jakieś rozwojowe “Heeeej!” – no cudno, nie ma co! Powiem szczerze, że jeszcze nigdy nie widziałem, żeby muzyka lecąca z telefonu była czymś innym niż to “umc, umc”. Nie słyszałem rocka, metalu, popu itd., a ludzie który tego słuchają są przeważnei łysymi ABS’ami, albo różowymi panienkami – dlaczego?! Oczywiście nie mam nic do tych, którzy słuchają muzyki z telefonu nie przeszkadzając innym i nie narzucając im swojej woli. Sam puszczam sobie tak muzykę jak wchodzę na klatkę schodową. Ale gdy mija mnie sąsiad to wyłączam, żeby mu nie przeszkadzać, bo sam nie chciałbym słuchać tego co on (chyba że słucha tego co lubię, ale tego nie wiem na pierwszy rzut oka). Dlatego apeluję do wszystkich, nie puszczajcie muzyki z telefonów w miejscu publiczym! Proszę…

Pozdrawiam,

PlushaQ

Bezpośredni odnośnik 14 komentarzy