“Last christmas…”

grudzień 8, 2008 at 9:01 pm (Uncategorized)

No właśnie, okres przed świąteczny roku 2007 wspominam troszku lepiej, niż ten z bieżącego roku. Jakoś nie przypominam sobie, żeby św. Mikołaj walił mi po oczach już w połowie listopada, nie pamiętam ludzi, którzy kupowaliby ozdoby choinkowe 1-1,5 miesiąca przed świętami, nie pamiętam, żeby tramwaj linii 46 holował nowiutką PESĘ z designem Porsche, nie przypominam również sobie tego metalowego paskudztwa, które cieszy moje oczy minimum dwa razy dziennie gdy przechodzę przez plac Wolności – tak, chodzi mi o tą przepiękną choinkę. BUM! Dupa, nie wiem z której strony ona jest przepiękna. Nawet jakiś dziadek skwitował ją w jednym, wiele mówiącym zdaniu: “Choinka, kurwa choinka… choinka powinna mieć gałęzie!”. No właśnie! Od kiedy pamiętam, od kilkunastu lat, plac Wolności zdobiła piękna (no, raz ładniejsza, raz brzydsza) żywa(!) choinka. W tym roku przyjechał dźwig i postawił metalową – cudowne.

Upadek obyczajów? Chyba tak, skoro reklama pewnego sklepu w Cieszynie ukazuje zamordowanego Mikołaja. Co za makabreska! Jak te dzieciaki mają w coś wierzyć? (Jak jakiś idiota mi powie, że powinny wierzyć w Boga – ABSTRAKCJĘ, to chyba padnę.) Idą z rodzicami ulicą, idzie sobie grubszy Pan w przebraniu, super! Nie ma to jak pociągnąć Mikołaja za brodę. Ale co zrobią dzieci kiedy zobaczą nieżywego Mikołaja w kałuży krwi, na którym siedzi mała dziewczynka? Jestem święcie przekonany, że albo zrobią to samo, albo już nigdy więcej nie podejdą do Pana w czerwonym, bo stwierdzą, że to trup. Istna tragedia.

A jeszcze nawiązując do tematu, bo o tym zapomniałem. Czy Was czasem nie trafia szlag, jak słyszycie kawałek George’a Michael’a pt. “Last Christmas”? Bo mnie osobiście tak. Stacje radiowe i telewizje muzyczne potrafią to GÓWNO puszczać po 2-3 razy w ciągu godziny! Ludzie, przecież ten kawałek ma ze dwadzieścia lat, wszyscy go znają i gdy go słyszą, to nie przypomina im się świąteczny nastrój, tylko przyprawia ich to o świąteczne wkurwienie. Ja jak to słyszę, to czuję jakby spadł na mnie deszcz jedynek w szkole, jakbym wypadł przez okno wieżowca – czuję, że umieram, staczam się do podziemia i tam coś, a konkretnie “Last Christmas” wysysa resztkę mnie i powoduje, że z “radości” chciałbym skoczyć… najlepiej z mostu, albo pod pociąg.

A tak z bardziej przyziemnych spraw. Mogę się dumnie pochwalić, że nie mam zagrożenia z chemii!! – powinniście mi teraz pogratulować ;]

Pozdrawiam,

PlushaQ

Bezpośredni odnośnik 4 komentarzy