Trochę (nie)politycznie…

lipiec 11, 2007 at 8:40 pm (Uncategorized)

Robiłem ostatnio porządki w zakładkach i znalazłem adres wordpress.com, no i sobie myślę… - może coś napiszę? No i piszę, a o czym? Powiem szczerze, że sam jeszcze nie wiem, “wyjdzie w praniu”. Kiedyś zarzekałem się, że nie będę nawiązywał do polityki, ale coś mnie jednak wzięło.

Ostatnio (czyt. wczoraj) oglądałem sobie spokojnie wiadomości, aż tu nagle widzę kretyna. Kretyna co o nim teraz praktycznie można mówić “Andrzej L.”. W sumie to Lepper mi w niczym nie przeszkadza, walczy o kasę dla rolników - ok; odwoływali go dwa razy - ok, mi to rybka, nie przejmuję się tym. To co mnie najbardziej dotyka w całej tej sprawie to dwóch większych (… - ocenzurowano, bo pójde siedzieć, w końcu żyjemy już w IV RP) braci. Jeden lepszy od drugiego - jak nie lustracja, to pochwała O. Rydzyka (chociaż, żaden z niego tam Ojciec - zwykły facet w sukience - żałosne!!). Jako, że mohery i inni wyznawcy Rydza to największa część elektoratu PiS (Podpieprzymy i Słońce), to Placek (Jarosław) musi pogłaskać o. Dyrektora po główce i przyznać mu rację, że nasza przepiękna pierwsza dama jest czarownicą i powinna się poddać eutanazji, bo straci popracie i “Jacek i Placek” spadną ze swoich stołków, a trzymają się naprawdę mocno.

W sumie to powiewa mi to, kto dyryguje tym Państwem i jak, zastanawia mnie tylko jedno - dlaczego nie wypieprzą z rządu Konia (napewno wiecie o kogo chodzi ;-) )? Ten gość normalnie przechodzi sam siebie. Co prawda, ostatnio się zamknął i coś tam cicho pomrukuje w zaciszu swojego “ciasnego” pokoju poselskiego knując nowy plan przeciwko młodzieży. Ostatnio nawet zacząłem go podejrzewać o to, że się na nas mści. Nie wiem za co i nie wiem po co, ale pomysł z mundurkami, godzina policyjna i wliczanie religii do średniej ocen, to szczyt kretynizmu. O tyle godzina policyjna może by coś tam wniosła i trochę zabezpieczyła młodzież, to mundurki w celu odróżnienia dilera od ucznia są poprostu śmiechu warte, a o ocenie z religii to już wogóle nie wspomnę, bo moje zdanie na ten temat już dobrze znacie. Mam nadzieję, że on też w końcu stanie się niewygodny dla prezydenta, bądź premiera i jego też odwołają, ale niestety to tylko moje ciche marzenia.

No nic, było dzisiaj było trochę politycznie, ale powiedziałem co myślałem. :-)

A teraz genialny cytat zaczerpnięty z serwisu bash.org.pl - “…ja się generalnie bardzo cieszę z obecnej sytuacji, wychodzę bowiem z założenia, że im bardziej ta banda niedouczonych dyletantów się rozpędza tym mocniej w końcu przypierdoli o ścianę.”

Pozdrawiam

PlushaQ

Odnośnik 1 komentarz

After&before long brake….

czerwiec 20, 2007 at 6:45 pm (Uncategorized)

Dlaczego after? - Bo po 3 tygodniach.

Dlaczego before? - Bo przed wypracowanymi i wyczekanymi wakacjami.

No tak, niedługo wakacje. Wszyscy dookoła są wielce podjarani dwoma miesiącami totalnego nic nierobienia. Może ktoś tam dorywczo jakaś robota albo coś, ale nie o tym mowa - mam na myśli brak szkoły. Generalnie rzecz biorąc, to kończymy trzecią klasę, kończymy gimnazjum i fajnie by było się dostać do dobrego Liceum/Zawodówki/Technikum. Żeby się dostać do wymarzonych szkół potrzebujemy dobrych wyników z egzaminów, dobrych ocen i odrobiny wiary w siebie.
(przynajmniej tak mi się zdaje :-) ). Ale i tak przy co dziesiątej szkole, która uzyskała średnią z obu testów w granicy 30 punktów to nawet LO im. M. Kopernika staje się osiągalne dla przeciętniaków, więc nie ma się raczej o co martwić.

Dobra, bo zacząłem swoje wywody o wakacjach i nagle znowu przywaliłem o szkole. ;-) Wracając do tematu wakacji….

Wakacje = wydatki. Jakoś tak się zebrało, żeby dzisiaj pójść we trzech na Chessburgery do McDonalda. Miał to być nasz obiad, więc wyszło w efekcie 19 chessburgerów i jedno ciastko z nadzieniem jabłkowym, a wszystko za 40zł. xD Dziewczyna, która stała na kasie najpierw znieruchomiała i zapytała czy jesteśmy pewni, a po puszczeniu zlecenia do kuchni kazała nam się przyjrzeć reakcji na zamówienie. Nie była jakaś pro, elo dziwna, ale koleś się popatrzył i lekko zdziwił. Ludzie też nie pozostawili na nas suchej nitki jak wracaliśmy z tacą zapakowaną burgerami.

Zbliżający się odpoczynek to również brak ludzi w szkole i fajne akcje z nauczycielami. Gdy Twoja wychowawczyni spotykając Cię na schodach, wychodzącego ze szkoły i mówi, że Cię nie widzi, to znaczy, że na 100% będą zaraz wakacje. Wcześniej zadała nam wogóle pytanie czy mamy naprawdę zamiar siedzieć cały dzień w szkole, ale to taki skromny szkopuł. xD

Znowu post pozbawiony konkretów. xD Dobra, później może coś treściwszego wrzucę…. ;-) Tymczasem życzę miłych wakacji i powodzenia w rekrutacji do nowej szkoły! ;-)

Odnośnik Liczba komentarzy: 2

“Come back home…”

czerwiec 3, 2007 at 2:43 pm (Uncategorized)

Kurcze, przypomniałem sobie o Kretyńskim Okienku kiedy to Szwagier napisał na swoim blogu, że pisze tylko po to żeby go nie zamknęli. (składnia trochę taka nie po Polsku, ale cóż… nie mam pomysłu jak to inaczej ubrać w słowa - mam nadzieje, że zrozumiecie.)

Jest już 3 czerwca, wróciliśmy z zielonej szkoły - było miło i przyjemnie. Nie ukrywam, że zdarzały się akcje, które mnie/innych/wszystkich denerwowały, ale ogólnie było świetnie. Przewodnik, który n-ty raz z rzędu powtarzał nam gdzie mieszkała przed ślubem Iza Małysz, gdzie chodził do szkoły i przedszkola Adam Małysz, był w gruncie rzeczy dość konkretny i mówił ciekawie, tylko szkoda, że tyle razy to samo. ;-)

Mam nadzieje, że jeszcze kiedyś będę miał okazję podrzeć mordę z Kamilem, śpiewając “Behind blue eyes”, że będę mógł znowu przywalić Dantemu (niektórzy wiedzą o co chodzi xD), że znowu będę miał możliwość po prostu spotkania się z niektórymi z tej klasy - dosłownie NIEKTÓRYMI. Może to trochę bezczelne, ale jednak z niektórymi nie chciałbym się już więcej widzieć. ;-)

No i co tu więcej do dodania? Do zobaczyska w szkole ludzie - jeszcze niecałe 3 tygodnie.

Pozdrawiam

PlushaQ

Odnośnik Liczba komentarzy: 6

And sielanka is finished…

maj 5, 2007 at 8:05 pm (Uncategorized)

Oh, jak ja kocham te połączenia j. Angielskiego z j. Polskim, czasami są naprawdę śmieszne i wieloznaczne. No, to tyle w gwoli wyjaśnienia tytułu. Kończy się majówka tzw. “długi weekend” no i człowiek musi powrócić do trybu intelektualisty. A było tak miło - spotkania ze znajomymi, brak obowiązków (tzn. brak obowiązków tych mniej przyjemnych czyt. szkoła), tylko szkoda że Keja tak ni w kij, ni w oko otwarta, ale to się da nadrobić.

Skoro już napisałem, że trzeba powrócić do trybu intelektualisty to o tym wspomnę. Dziś chcąc wprawić się w to trudne zadanie oglądałem telewizję i wyciągałem wnioski. Normalnie nie przeszkadza mi jakiś tam gość, który robi z siebie kretyna na ekranie, przed milionami ludzi. Nie obchodzi mnie, że ktoś tam tańczy, a inni śpiewają - jak mi to przeszkadza to przełączam kanał. Ale dzisiaj było inaczej. Postanowiłem obejrzeć jeden z tych programów, którym nadano miano “rozrywkowych”. Aktualnie program rozrywkowy to właśnie robienie idioty z:

1. Prowadzącego;

2. Gościa;

3. Wszystkich dookoła.

Niestety zatrważające jest to, że ludzi to śmieszy. No naprawdę komicznym jest jak na antenie Wojewódzki rzuca ciągle dwuznacznymi, ironicznymi i płytkimi kawałami w stronę swoich gości, którzy tylko się z zażenowaniem uśmiechają. Czysta żałość. Tak czy inaczej, programy takie kierowane są do ludzi, którzy jednak są płytcy, albo to “programy rozrywkowe” straciły na wartości. No właśnie - zastanówmy się, czym do cholery jest teraz rozrywka?! Rozrywka, rozrywka… mam - “to, co służy odprężeniu, wypoczynkowi” - na podstawie internetowego słownika Języka Polskiego PWN (http://sjp.pwn.pl). Dobra, to jak mamy definicję, to można znaleźć to, co do niej pasuje. A pasuje dość wiele… muzyka, filmy, gry (zespołowe, wirtualne, itd.), rozmowy i dyskusje, spotkania towarzyskie, uprawianie hobby, sport itp. Jakoś nie widzę (ale to tylko i wyłącznie MOJA opinia) w tej grupie tych dennych programów. Mnie one odrzucają, nużą i wręcz denerwują.

Do czego dochodzimy? Otóż do tego, że programy rozrywkowe są prymitywną formą rozrywki dla pół intelektualistów, bo powiedzcie mi szczerze, kogo interesuje to jak tańczy gwiazdka, która i tak już jest nieźle wypromowana? Patrzenie na tą samą osobę staje się nudne. Niestety, telewizja jest biedna, prawie w ogóle nie powstają nowe filmy i ramówka jest taka sama jak, np. rok temu. Dlatego też, emitowane są różne kretyńskie wręcz programy, które ponoć mają umilić czas….

Jeżeli coś Was poruszyło w tym co napisałem, to zapraszam do komentowania i chętnie odpowiem na jakieś zawiłości związane z tekstem. ;-)

Pozdrawiam

PlushaQ

Odnośnik Liczba komentarzy: 6

Egzaminy

kwiecień 28, 2007 at 6:53 pm (Uncategorized)

O kurcze…. ostatnia notka napisana 1 kwietnia. Normalnie - szok! Może było to spowodowane egzaminami, wtedy nic mi się nie chciało - nawet napisać jakiegoś tekstu, który można by tu wstawić. Ale na szczęście już po tych wszystkich stresach związanych z przygotowaniami, nauką itd. Co prawda, aktualnie pojawiły się jakieś wątpliwości co do wyników egzaminu matematyczno-przyrodniczego, ale nawet jeżeli egzamin miałby być powtórzony to mi to na rękę, w końcu może więcej punktów bym zdobył.

Dobra, to może by tu coś naskrobać konkretniejszego.

Jako, że ostatnimi czasy najbardziej obleganym tematem jest Egzamin Gimnazjalny 2007 to może najpierw trochę o nim. Egzamin, jak to egzamin jest sobie i miewa się dobrze. Część Humanistyczna była dość łatwa. Jak się czegoś nie wiedziało, wystarczyło raz jeszcze zajrzeć do tekstu źródłowego i znaleźć odpowiednią linijkę, w której zawarta była odpowiedź. Jak to bywa, największy problem sprawiła rozprawka, ale to norma.

Część Matematyczno-Przyrodnicza. Jak się czegoś nie wiedziało to koniec. Nie wiesz, nie znasz wzoru - papa punkt poszedł w jasną cholerę. Ale nie było tak najtragiczniej. Ten też był względnie prosty. Ale nie pytajcie jak mi poszło… sam nie wiem! xD

Anyway, może w trakcie długiego weekendu coś jeszcze napisze, jak narazie to tyle.

Pozdrawiam

PlushaQ

Odnośnik Liczba komentarzy: 2

“Żeby mi się tak chciało, jak mi się nie chce…”

kwiecień 1, 2007 at 12:50 pm (Uncategorized)

No, i jak w temacie. Ostatnio coraz częściej słyszę ten tekst. Jak to możliwe, że w momencie kiedy nadchodzi egzamin to nikomu się nic nie chce? W sumie to przydałoby się pouczyć, ale gdzie tam… gazetki, książki, wypady ze znajomymi, a na naukę nie ma czasu. Poza tym, jak do jasnej cholery powtórzyć cały materiał do egzaminu?! No jeszcze część matematyczno-przyrodniczą, to zrozumie, ale jak się przygotować do humanistycznego? No, i zonk…

… jak człowiek się nie uczy, to teoretycznie ma czas na co innego. Ależ gdzie tam. Siedzę przed komputerem i szukam laptopów, na które i tak mnie narazie nie stać. A co mógłbym zrobić w tym czasie? Ano podjąć jakieś zlecenie i dorobić na ten cholerny komputer! Ale nie, no po co?! I na dodatek piszę tu o samym sobie i nic z tym nie robie. Zero motywacji, nie wiem dlaczego.

Ale, whatever - wezmę się za jakąś pracę po egzaminie to może nawet rodzice coś dorzucą. ;-)

Blah, blah, blah…. znowu piszę coś, co nikogo nie interesuje. xD

Pozdrawiam

PlushaQ

Odnośnik 1 komentarz

Blaaah!

marzec 20, 2007 at 3:12 pm (Uncategorized)

Jak zawsze temat który nic o treści nie mówi.

Dziś obudziłem się z przeświadczeniem, że będzie może trochę cieplej niż było wczoraj. A gdzie tam… nie dość, że temperatura bliska zeru, to jeszcze ten cholerny biały puch spadł. Szlag mnie trafia na myśl, że jeszcze w tą pogode muszę iść na rekolekcje do kościoła, którego nie ogrzewają. Jeszcze to, że się idzie do kościoła to przejdzie, o tyle tego kretyna proboszcza (czy jak tego siwego fajfusa nazywają) to znieść już nie mogę…

…Jak zawsze musi powiedzieć coś co człowieka zdołuje. Dziś sypnął, że jeżeli ktoś nie będzie miał wszystkich podpisów z obecności na rekolekcjach, to może mieć problem z bierzmowaniem. No i co mówią ludzie? Żeby się gonił, że mają go w dupie, a tak naprawdę wszyscy jutro przylecą po podpis, żeby dostać gówno warte bierzmowanie. Mi to osobiście wisi, ale dziś się dogadałem z matką, że jak jutro będzie temperatura poniżej 2 stopni to nigdzie, oprócz do szkoły nie idę. Nie usłyszałem sprzeciwu, więc jak powiedziałem tak zrobię. No, ale to tyle o proboszczu idiocie.

Rekolekcje. Od kiedy pamiętam był to na tyle dla wszystkich szczęśliwy dzień,  że nie musieli po zajęciach w kościele iść do szkoły. Moje piękne wspomnienia wyparowały. Dlaczego? Bo trzecie klasy w naszej szkole po rekolekcjach wracają do szkoły na zajęcia przygotowujące do testu. Grrr…. No, ale cóż. Może to i lepiej? Zobaczymy jakie będą wyniki egzaminu.

Tak mi się kurde nie chce, że normalnie kończę pisanie. Kiedy indziej coś napiszę treściwszego… :-P

Odnośnik Liczba komentarzy: 5

Czyżby… “Mój wujek Gnom 3″?

marzec 9, 2007 at 6:03 pm (Uncategorized)

Kolejna notka z serii Mój wujek Gnom, która wogóle nie przypomina poprzednich. Poprostu nie wiem jaki tytuł jej nadać, ale zapraszam do lektury.

Taaaaaaa… Dziewiąty marca. Dzień po dniu kobiet. Zaczął się weekend. No i wszyscy się z tego powodu cieszą. Ja sie nie ciesze, bo mam świadomość pracy i straconej części przyszłej niedzieli na jakichś zakupach, których tak naprawdę nie chce robić. Cholera, jak to sie dzieje, że nie cierpie zakupów z rodzicami? Zawsze jak z nimi gdzieś idę, to mam chęć się po prostu pociąć! Wchodzimy do sklepu:

- (ojciec) - patrz to jest fajne –> coś takiego na co sam patrzeć nie moge.

- (matka) - to jest fajne, ale patrz na cene –> no moja matka to jeszcze ma jakiś “młodzieżowy” gust, ale ojciec to najchętniej by mnie wsadził w spodnie w kancik i półbuty (ale nie jest zwolennikiem mundurków). No szlag mnie trafia. Chociaż najchętniej to zakupy robi mi się z wujkiem albo ciotką. Wujek mówi masz tyle i tyle wybierz coś sobie (i jest git, sam coś wybieram, a nie jest mi to narzucane, czy odmawiane). Ciotka… to jest ciekawy przypadek, ona już nawet nie mówi, że jest jakiś limit, no ale nie można przesadzać. (:-P)

Dobra, bo zaczynam pieprzyć bez sensu :-D.

Ostatnio spodobała mi się forma przedstawiania rzeczywistości przez Kubę. Może nie tyle rzeczywistości, co opisu tego co się wokół niego dzieje. Aby zapoznać się z tą formą, zajrzyj na jego bloga :-P . Otóż:

Szkoła. Fajnie, że jest i że można się w niej czegoś nowego nauczyć, chociaż tak naprawdę to ograniczyłbym swoją edukację na kilku przedmiotach z pominięciem, np. chemii, muzyki, geografii i religii. Są to cztery przedmioty, na których a) usypiam, b) dostaję złe oceny, c) po prostu się nudzę.

Znajomi. To chyba jedyna dziedzina życia, dla której faktycznie warto egzystować. Żałuję tylko jednego, że jako jeszcze dzieciak nie mam dla znajomych tyle czasu co dla pracy. “No cóż, życie…” Tylko nie wiem dlaczego, ale jakoś narazie nie chcę tego zmieniać… nie wiem dlaczego - i to mnie martwi.

Praca. Ciesze się, że ją mam i coś z niej mam. Oczywiście nie mówię tu o zbieraniu puszek i zarabianiu kilku groszy na oddawaniu papierów na makulaturę, tylko o webmasterstwie i grafice. Nie sądzę, że jestem jakimś naprawdę wysokiej klasy fachowcem, bo nie jestem. Często zwracam się o pomoc do bardziej doświadczonych w tych sprawach kolegów, ale oni nie zawsze są tak życzliwi jak chciałbym, żeby byli. Są monopolistami, którzy nie podzielą się wiedzą, żeby umiejętność poruszania się w jakiejś technologii została tylko dla nich. Jedyny minus takiej pracy - brak czasu na znajomych i dziewczynę, za co z całego serca ich i ją przede wszystkim bardzo przepraszam! Ale nie da się niestety zrezygnować z czegoś co się lubi.

Środowisko. To co nas otacza jest czymś dziwnym. Mówię tu o Łódzkich realiach. Przetrwanie - jakie fajne słowo, ale sprawdza się w 100%. Łódź jest takim miejscem w którym sprzeczają się pseudokibice z dwóch tutejszych klubów sportowych - ŁKS’u i Widzewa. Osobiście kibicuję ŁKSowi, ale nie jest to jakieś prawdziwe kibicowanie typu, obecność na meczach, czy oglądanie zmagań Łodzian w TV. Jakoś to, że kibicuję ŁKSowi weszło mi w krew w podstawówce. To tam zaczęły się zaczepki w stylu “Za kim jesteś?!”, no to na terenie ŁKSu trzeba było powiedzieć, że ŁKS. Jak się nie powiedziało nic, albo jak się powiedziało Widzew - to w ryj. Aktualnie ten proceder toczy się dalej. Podchodzi do Ciebie na ulicy dwóch dresów twojego wzrostu i bez skrępowania zadają Ci to pytanie na które nie znasz odpowiedzi. To jest jak Lotto. Masz 50% szans, że trafisz na poprawny klub. Najfajniejsze jest to, że dochodzi już nawet do “bratobójczych” spotkań. Podchodzi do mnie ŁKSiak i pyta za kim jestem, no to mu potulnie odpowiadam, że ŁKS. Nie ma bata, przyczepi się za to, że się wytypowało jego klub, a w najgorszym wypadku mnie jeszcze przeszuka w poszukiwaniu czegoś co można opchnąć u pasera i mieć kasę na alko, narkotyki i fajki. Przerażające, ale prawdziwe.

Pory roku. Już coraz bliżej wiosny i mnie to bardzo cieszy. W następny weekend wyciągnę zakurzony rower i zrobię przegląd. W gruncie rzeczy fajna sprawa, można się nauczyć trochę technicznych rzeczy itd itp. Mnie się to podoba i cieszy mnie, że czasami mogę pomóc kumplowi w drobnych regulacjach, czy remoncie jego sprzętu. Tak naprawdę to jest to drugie zajęcie którym chciałbym się zająć jakby nie wyszło mi z informatyką. A co do pór roku… no w końcu będzie ciepło i nie będzie trzeba nosić miliona warstw ubrań na sobie. To mnie pociesza.

Zainteresowania. Też bardzo ważna dziedzina, na której się troszeczkę zbytnio skupiam. Jak w poprzednim punkcie, wiadomo, że moją pasją jest rower. W skład moich zainteresowań wchodzą jeszcze: modelarstwo, technologia, informatyka, mechanika, żeglarstwo…. i wiele innych. Ostatnio poszerzam swoje horyzonty o krótkofalarstwo. Sekcja krótkofalarska na Akademii Młodych Twórców - bardzo cenię sobie to miejsce, z racji tego, że są tam ludzie, którzy naprawdę są zafascynowani tym co robią i chcą szerzyć tą wiedzę na młode osoby takie jak ja. I darze te osoby ogromnym szacunkiem.

No, ale nic. To tyle z takiego wyliczania. Może kiedyś do tego jeszcze wrócę, aby uzupełnić listę. Jeżeli wytrwaliście w czytaniu aż do tej linijki, to Was też darzę respektem za to, że macie czas na czytanie tych wypocin… :-P

Pozdrawiam, PlushaQ

Odnośnik Liczba komentarzy: 4

Piękny dzień

marzec 1, 2007 at 9:03 pm (Uncategorized)

W końcu coś, czemu mogę nadać tytuł jak należy! Otóż, jak w temacie - dziś był piękny dzień. Fantastyczny klimat, lightowe lekcje i miłe konwersacje, to jest to co lubię najbardziej.

Dzisiaj rano obudziłem się z przeświadczeniem, że będzie to kolejny nudny dzień w szkole. Myliłem się. Dzisiaj było przynajmniej fajnie. Klasa liczyła ok. 14 osób, więc zamiast klasówki z historii oglądaliśmy film o kampanii wrześniowej (wraz z Arturem chcieliśmy włączyć koncert Rammsteina - Nime, ale niestety p. Dudziński nie wyraził na to zgody - a szkoda). Gdy oglądaliśmy sobie spokojnie to, co zaoferował nam historyk weszła do sali nasza anglistka i oznajmiła Kubie, że wraz z nim mam uczestniczyć w wideo konferencji na następnej lekcji (następna miała być matematyka). No wtedy to już byłem w niebo wzięty, a jak się okazało, że spóźnimy się trochę na geografię na której miała być p. Dyrektor to już w ogóle wpadłem w zachwyt.

Polski… Ach ten Polski. I ta notatka w zeszycie uwag o Adim, a oto jej fragment - “Adrian(…)bawi się swoim niewątpliwie fajnym długopisem z magnezem”. Own3d!

I co później? Powrót do domu w którym czekały na mnie krokiety do odgrzania. Jak dla mnie bomba, aczkolwiek wolałbym zjeść coś innego.

No i w ten miły sposób jakim jest pisanie tej notki, kończe powoli dzisiejszy jak, że miły dzionek. ;-)

Pozdrawiam

PlushaQ

Odnośnik Liczba komentarzy: 3

Ojej, ojej, ojej…

luty 25, 2007 at 10:47 przed południem (Uncategorized)

Ojej, ojej, ojej… (znowu ambitny temat xD) jak dawno mnie tu nie było. Ale to prawdopodobnie przez lekki nawał pracy i terminy. Już myślałem, żę mam dużo roboty, a tu się okazuje po krótkim podsumowaniu (na przyszły tydzień), że wypadają mi (nam - klasie) 3 testy, 4 kartkówki, a jeszcze do tego musimy we wtorek zaprezentować prezentację o Nienackim, a mnie goni jeszcze termin oddania do użytku nowego lay’a pewnej strony (nie będę ich wszem i wobec reklamował).

No i w efekcie piszę na bloga wtedy, gdy zupełnie nie mam na to czasu…. ale to pewnego rodzaju relaks - oderwanie się od roboty i chwila refleksji. Otóż, tak naprawdę trudno o czym kolwiek innym myśleć jak ma się wizję nauki, pracy i zajęć (dokształcających) pozaszkolnych.

Jakiś czas temu Kamil i Kuba rozmyślali o tym, że szkoła przeszkadza w pracy. Kuuuuuuurde…. Oni mieli rację! - Nie, no spoko, żartuje - nigdy praca nie będzie mi przeszkadzała w obowiązkach szkolnych. Dziwnie to brzmi, ale tak mi rodzice od małego wpajali i tak mi zostało. Nie ukrywam, że przez komputer nie ucze się tyle ile powinienem, ale nie urywam się ze szkoły i spokojnie śpię w nocy - pozdro Kuba i Kamil.

Statystyka dnia wczorajszego była okropna. Z planowanych rzeczy które miałem zrobić, nie zrobiłem prawie nic oprócz jednej części grafiki dla GPP, no kurde, ależ strata czasu. A to jest właśnie mój problem… nie umiem dobrze zorganizować tego co mam robić. Jak sobie założę, że “dzisiaj zrobie lay” to nigdy tak nie jest. Znajdę wiele innych rzeczy do roboty, które akurat w tym czasie są mi zupełnie nie potrzebne, a nie zajmę się tym, na co mam deadline i za co dostanę kasę. Nawet z lekcjami tak jest, wczoraj obiecałem sobie, że dzisiaj odrobie fizyke (te cholerne 24 zadania), ale oczywiście już wiem, że tak nie będzie - nawet jak sie baaaardzo zmobilizuje!!! Normalnie…. będę płakał. xD

No, ale nic. Trudno, trzeba to przećwiczyć i zacząć robić to co się zaplanowało, a im wcześniej się zacznie to “trenować” tym szybciej to się odbije na organizacji wolnego czasu. Więc idę teraz zaplanowa mniej-więcej resztę dnia i z całych sił postaram się dotrzymać planu. Trzymajcie kciuki….

Pozdrawiam,

PlushaQ!

Odnośnik Liczba komentarzy: 4

« Poprzednie wpisy · Następne wpisy »