Psychika

luty 17, 2007 at 12:45 pm (Uncategorized)

Słoneczna, piękna i sympatyczna sobota dziś jest.

A co robi PlushaQ? - Siedzi w domu.

A dlaczego PlushaQ siedzi w domu? - Bo się źle czuje.

A co robi PlushaQ jak siedzi w domu, źle się czuje i nie ma nic do roboty? - Ano ogląda telewizję i sobie kaszle co jakiś czas.

Ale nie żeby oglądał on jakieś Discovery, National Geographic czy inne naukowe albo sportowe kanały, tylko gówno warte MTV, które już ostatnio nie puszcza prawie wcale muzyki tylko jakieś “shitowate” programy jak to jakiś pacan z Ameryki szuka dziewczyny, poprzez umówienie się z jej matką. No przecież to jest…. (sami sobie domówcie jakie to jest).

No, ale trafia sobie PlushaQ na program “Pop-corn” na wyżej wymienionej stacji i zaczyna go oglądać. (dobra wracam do pisania w pierwszej osobie) Program ma różne działy opisujące kinematografie, muzyke, imprezy no i jeszcze jedno ostatnio popularne - gry komputerowe/konsolowe. Wszystkie były sympatycznie poprowadzone (prowadzący - CNE), do czego się nie przyczepiam. Ale przyszedł czas na dział gry. I co widzę? Jakąś strzelankę. No niby nic, sam czasami gram w CS:S, więc nie powinno mnie to w żaden sposób razić. Ale stałe strzelanie robi się nudne. W końcu wychodzą z tego tacy idioci którzy walą w matke krzesłem, bo kazała im odejść od kompa. Później rodzice obwiniają gry o spowodowane wypadki - przykład: bodaj, że w Anglii rozwalił się jakiś nowicjusz za kierownicą (śmierć na miejscu). Policja w samochodzie znalazła kopię Need for Speed: Underground. Co zrobiła rodzina zmarłego? Zatrudniła prawnika i pozwała Electronic Arts o to, że szczeniak którego wychowali nie żyje, ponoć przez NFS’a. To jest chore…

To, że gówniarz nie był wytrawnym kierowcą i odebrał prawo jazdy kilka dni przed śmiercią nie świadczy źle o grze. A ludzie się sądują z firmami które je produkują i wypuszczają na rynek. Te problemu są związane z ich psychiką. Człowiek który umiera z wycieńcczenia przed komputerem jest słaby psychicznie i uzależniony. Gra nie ma nic do rzeczy.

Podobnie działa to w szkole. Jest kilku ludzi, którzy nie znoszą niektórych naucycieli, ale czy jest to powód, żeby obwiniać ich o swoje lenistwo i to, że czegoś z danego przedmiotu nie rozumieją? Poźniej rosną tacy debile, którzy usprawiedliwiają swój idiotyzm, bogu ducha winną nauczycielką.

W ten sposób to się w życiu do niczego nie dojdzie….

Pozdrawiam

Odnośnik Brak komentarzy

“Mój wujek Gnom” - część 2

luty 15, 2007 at 6:14 pm (Uncategorized)

Jak to napisałem, nie umiem nadawać tytułów. Nie sugerujcie się więc tytułem, bo nie jest on ani kontynuacją poprzedniego “Wujka Gnoma”, ani kontynuacją rozważań o sprawach kościelnych. Poprostu jest i koniec. Od kilku dni chciałem napisać coś sensownego, ale moje lenistwo sięga dna i poprostu odkładałem to z dnia na dzień - jak zresztą wszystko ostatnio.

Do napisania tej notki wogóle zmobilizował mnie Kuba. Nie tak bezpośrednio “Weź w końcu coś napisz!”, tylko cytując to co wrzuci na swój - no nie mogę być gorszy (hehe :->).

Dzisiaj siedząc na jednym z zastępstw za J. Polski gadaliśmy z Piotrkiem. I teraz go zacytuję - “Nie ma tygodnia, żeby ktos z klasy nie miał jakiegoś problemu…”. No i tak jest faktycznie. Taka mała paranoja. Młodzi ludzie, sterta żcyia przed nimi, a Ci się zamartwiają byle kartkóweczką, czy chociażby takim zasranym fajfusem (fajfus - specjalnie mała litera; tylko wybrańcy wiedzą o kogo chodzi). No ale nic, “trudno” się mówi.

Żeby się czymś zająć dzisiaj na wyżej wspomnianym zastępstwie to (również z Piotrkiem) wypisywaliśmy rodzaje Żydów. (Od razu uprzedzam, że nie jestem antysemitą i szanuję inne nacje.) “Żyd w sosie wlasnym”, “Golonka z Żyda” - żałosne nieprawdaż? Oczywiście wiedząć, że nikt więcej oprócz osób które siedziały najbliżej się o tym nie dowie, aczkolwiek ja dalej uważam, że to są naprawdę żarty na niskim i bardzo idiotycznym poziomie.

Ludzie mnie dobijają. Mówią jedno, robią drugie - a tak naprawdę myślą trzecie. To jest dopiero istna paranoja, ale niestety nie sa się tego zmienić - chociaż w grę wchodzi zmiana towarzystwa, ale czy to coś da? No właśnie. To jest dobre na krótką metę, a nie na całe życie, bo w końcu się okaże, że ludzie uciekają przed samym sobą.

Dobra, kończę to, bo można by pisać i pisać… Co prawda, ta notka nie jest tak treściwa, sensowna i spójna jak poprzednie, ale przynajmniej się “wygadałem” i mi lżej. ;-)

Pozdrawiam!

Odnośnik Liczba komentarzy: 4

Prohibicja

luty 8, 2007 at 11:18 przed południem (Uncategorized)

Wczoraj po południu wpadła do mnie babcia. Wszystko fajnie, super rozmawiamy sobie razem z rodzicami, aż nagle weszło na temat prohibicji i tematów typu: “jak to kiedyś było…”. Kiedy oni sobie wspominali śmieszne sytuacje z tamtych ‘80 i ‘90 lat, to ja rozmyślałem nad sensem prohibicji.

No i wydedukowałem, że w naszych aktualnych czsach byłaby ona jak najbardziej na miejscu! I mogę się założyć, że się teraz strasznie zdziwiliście tym co przeczytaliście - otóż myśląc inaczej, nie macie racji. Zauważcie - prohibicja, zakaz sprzedaży alkoholu przed 13, fantastyczne rozwiązanie, a dlaczego? A dlatego, żeby młodzież, która chadza na wagary (jeżeli już się MUSI z tej szkoły wyrwać, bo ma jej dość) nie piła alkoholu. Byłoby to bardzo mądre rozwiązanie problemu alkoholowego wśród młodzieży. W końcu każdy kto się urywa ze szkoły robi to rano (załóżmy jeden schemat dla wszystkich - lekcje zaczynają się o 8 rano). Czasami młodzież chce być pr0, elo fajna i pokazać ile to oni mogą, albo że wogóle się odważą napić - no żal.pl. A taka prohibicja trochę utrudniłaby im to kupno, przez co nie byłoby pijaństwa wśród młodzieży w wieku szkolnym. Co prawda jest również aspekt kolejnego Ala Capone, który mógłby przemycać, produkować czy też na lewo sprzedawać alkohol przed 13.

Ale nie tyczy się to tylko młodzieży, ilu pijaków widzimy na ulicach? Od groma! Są wszędzie w naszym mieście, i przeważnie w jakim stanie? - “W stanie upojenia alkoholowego.” Może prohibicja byłaby pewnego rodzaju problemem dla producentów, ponieważ by tyle jak normalnie nie zarabiali, ale chyba lepiej mniej zarobić, nić uczyć dzieciaków picia od najmłodszych lat.

No nic, to tyle z moich rozważań. Znając życie to niektórym moim znajomym czytającym tego bloga zrobi się głupio, albo nawet się obrażą, ale trudno…. takie życie.

Pozdrawiam i apeluję - Na picie będziecie mieć czas jak dorośniecie! (wiecie co mam na myśli)

Odnośnik Liczba komentarzy: 19

“Mój wujek Gnom”

luty 5, 2007 at 9:29 pm (Uncategorized)

Na wstępie chciałbym uprzedzić, że tytuł nijak się ma do treści mojej notki. Napisałem go, ponieważ polecił mi go wujek (pozdro dla wujka - mam nadzieję, że moja kochana ciotka która czyta tego bloga mu to przekaże ;-)). No to jak już wszyscy pozdrowieni i wiadomo o co chodzi, przejdźmy do konkretów.

Siedzę przed tym komputerem i widze natłok ludzi, którzy robią bierzmowanie, bo muszą. Nie dlatego, że chcą, tylko dlatego, że wywierają to na nich rodzice i jakieś nic nie warte, nie należące do nich, zasłyszane przemyślenia. I to własnie przed dosłownie chwilą o mały włos nie zostałem wydziedziczony przez matke tylko z tego powodu, że powiedziałem “Mam w dupie kościół i bierzmowanie.” Nie dlatego, że powiedziałem “Mam w dupie…” (jako jakieś przekleństwo czy coś), tylko dlatego, że ignoruję kościół. No i wmawia mi, że będę miał problemy, że coś tam coś tam, a i tak oczywiście nie potrafi pogadać ze mną inaczej niż się tylko drzeć, bo nie ma żadnych argumentów! (Podczas pisania ciągle słyszę, jak tylko szepcze do ojca w drugim pokoju, żeby ze mną porozmawiał… no przecież, nóż się w kieszeni otwiera.)

No, a teraz do sedna. Po co nam jest bierzmowanie, komunia - ślubu nie licze, bo faktycznie jest to jakaś wręcz tradycyjna forma obrzędu kultywowana w każdym kraju. No otóż po to, żeby (ch[oj)ciec] Rydzyk mógł jeździć swoim 5-cio metrowym Maybachem. No bo po co innego? Nie widzę w chodzeniu do kościoła nic co byłoby mi niezbędne do mojego życia, jak tlen czy chociażby sranie codziennie rano. Naprawdę mam ciekawsze rzeczy do roboty, niż sterczenie w zimnym kościele i słuchanie pieprzenia księdza, a później rzucania drobnych na tace. I nie rozumiem w tej chwili mojej matki, która tak się na mnie wyżywa za to co powiedziałem. Mogłaby się drzeć jakbym jej teraz, w tej chwili powiedział “Mamo, moja dziewczyna jest w ciąży.”, a to chodzi tylko o jeden pieprzony papierek, który otrzymam (w przyszłości, jeżeli będzie mi takowy potrzebny) po zapłaceniu księdzu jakiejś niewielkiej sumki.

Kończąc, chciałbym przeprosić osoby, które obraziłem treścią tej notki. Jeżeli macie mi to za złe, albo uważacie, że nie mam racji i chceie na ten temat podyskutować to zapraszam do pisania komentów.

Odnośnik Liczba komentarzy: 5

Porządki

luty 1, 2007 at 1:24 pm (Uncategorized)

Jest okres ferii, wszyscy powinniśmy cieszyć się i radować. Ale jak się radować skoro śnieg już spływa (dla tych którzy go lubią), albo że wogóle jeszcze jest (dla tych którzy go nie lubią). Jest jeszcze jeden aspekt, przez który to ja aktualnie nie jestem szczęśliwy…. A mianowicie, matka kazała mi “uprzątnąć” na biurku. No w sumie nic takiego, a jednak jeżeli nie ma się już gdzie wrzucać tego co się na tym biurku ma, to znaczy, że w innych miejscach w pokoju też trzeba posprzątać, aby te graty się zmieściły. No i tym chytrym sposobem zabrałem się za drugie biurko, jak już z niego wszystko wyjąłem, to zauważyłem że pod ławą leżą jeszcze jakieś papiery, warte przejżenia. Skoro warte, to przeglądam i znajduje jakieś pierdoły - powiedzcie mi, czy wy przetrzymujecie stare kartkówki i testy (pokreślam, że wrzucam je tam przez przypadek i bez celu xD)?

Ale powiem wam szczerze, że sprzątam już drugi dzień i jakoś końca nie widać. Jak to się dzieje, że jak człowiek planuje jakąś błachostkę, to kończy na czymś naprawdę dużym. Genialnym przykładem może być remont mojej łazienki. Było powiedziane: - zmieniamy wanne, no i faktycznie zmienili wanne, ale skończyło sie również na gruntownym remoncie ścian, położeniu płytek na podlodze, wymianie boilera… God damn! Jak to się dzieje?!

Odnośnik Liczba komentarzy: 3

Mohery i inne babcie

styczeń 28, 2007 at 5:29 pm (Uncategorized)

I znowu pisze posta z opóźnieniem. Dlaczego z opóźnieniem zapytacie. Otóż dlatego, że generalnie to chciałbym napisać o fajnym zjawisku jaki zauważyłem w czwartek w tramwaju linii 43 jadąc w stronę ronda Solidarności z Placu Wolności.

Otóż, jechaliśmy z kumplem tramwajem nr 43 na zajęcia na AMT (jak inteligentnie te skróty brzmią). Nietypowo dla 43 było w nim od groma ludzi różnej maśc - dzieci, babcie, gangster (taki jeden mały ode mnie ze szkoły, najniższy w szkole, a myśli że jest gangsta xD), no i my dwaj. W pewnej chwili zauważyłem pewien ruch na końcu tramwaju. Tocz to była babcia, która normalnie zchorowana, zapitalała na chyba jedyne wolne miejsce w środkowej części tramwaju. Nie byłoby w tym nic oburzającego gdyby babcia powiedziała normalne “Przepraszam”, ale gdzie tam…. idzie to, to i mlaszcze. No boże!! Przecież to jakaś paranoja! Czy to tak trodno powiedzieć “Przepraszam” i zostać przepuszczonym nawet z uśmiechem na twarzy osoby obok której się przechodzi?! Ale nie, idzie moherowa babcia, mlaszcze i napierdziela mnie torebką po łydkach! Fantastycznie, o niczym innym nie marzę tylko o tym, żeby oberwać od staruszki.

Ale kurcze, skąd to się bierze?! Ostatnio zauważam, że każdy starszy (moherowy) człowiek myśli, że jeżeli ma te zasrane 70lat, to już nie musi powiedzieć kulturalnie “przepraszam” i spokojnie przejść. To jest straszne i jak myśle o tym, że każdy z nas może takim idiotycznym osobnikiem zostać w przyszłości to nóż mi się w kieszeni otwiera…

Pozdrawiam wszystkich, a wszczególności babcię od której usłyszałem tylko miły mlask.

Odnośnik Liczba komentarzy: 5

Nie umiem nadawać tytułów!

styczeń 24, 2007 at 6:06 pm (Uncategorized)

Dzisiaj, dnia sławetnego 24 stycznia jak większość z Was wie, odbyła się druga część testu gimnazjalnego (spokojnie, próbnego… :-)). Co prawda, była to część matematyczno przyrodnia, ale tytułem chcę nawiązać do wczorajszej części humanistycznej. Otóż, złapałem się na tym, że (God damn!) za cholerę nie potrafię nadawać tytułów. No niby taka błacha sprawa, a jednak!

Jak wiadomo testy gimnazjalne sprawdzają naszą wiedzę z zakresu tego co przerabialiśmy w szkole. No i pada pytanie/zadanie “Nadaj tytuł pierwszej strofie wiersza” (wiersz znajdował się na poprzedniej stronie). No i kurcze myślę, co by tu pierdyknąć. Jak zawsze przychodzą mi do głowy wtedy jakieś idiotyczne “tytuliki” na poziomie trzeciej klasy, ale nie gimnazjum… podstawówki! I co z tym zrobić? Od czego to do cholery zależy? No zawsze miałem z tym cholerstwem problem! Nawet na zasranym blogu nie potrafie nadać swojej notce tytułu. Może to taka moja mała ułomność. Detale. xD

A teraz z innej beczki. Ludzie, wyjżyjcie za okno! Dżizas… śnieg! Wy też go widzicie? No, to jak już wiemy, że śnieg jest to można przejść do sedna sprawy. Jakie są plusy zimy?
Otóż jedynym chyba plusem jest to, że jest względnie chłodno i słońce nie daje po gałach jak nienormalne! No bo jakie inne? To, że jest śnieg? Nie! To, że trzeba zakładać grube ciuchy i się w nich męczyć? Nie! Więc po jasną cholerę potrzebna jest nam zima?! No właśnie, do niczego, zupełnie do niczego, więc dlaczego nie powiększymy jeszcze troszeczkę dziury ozonowej? Genialny pomysł na to, żeby zimy nie było! Co prawda, przyszłe pokolenia będą się użerały z ponad czterdziesto stopniowymi upałami, ale nam się będzie lepiej żyło. Chociaż, nie.. nie ma bata! Przypieprzą się zieloni i inni debile którzy zbojkotują korzystanie z dezodorantów i lodówek bo to szkodzi cholernemu środowisku.

Co zabiło dinozaury? Cholernie wielki meteoryt który przypieprzył o ziemię. Z tego co mi wiadomo to kolejny taki zasraniec zbliża się do ziemi, a zieloni martwią się o pieprzoną dziurę ozonową, która zabije nas góra za kilkaset lat. A jaki z tego morał?

Żyjmy i cieszmy się życiem, bo nigdy nie wiadomo co nam spadnie na głowę!

Odnośnik Liczba komentarzy: 13

No powitać, powitać…

styczeń 22, 2007 at 1:45 pm (Uncategorized)

    No powitać! Nad założeniem bloga myślałem… dobra, długo nad tym nie myślałem, ale do czego zmierzam. Blog, blog, blog. Kurde, to prawie jak pamiętnik, tylko tutaj we wpisach nie notujesz “Mój kochany pamiętniczku.. :*”, tylko “Mój kochany blogu…” (?). W sumie to każdy pisze jak chce. :)

Pierwsza moja nota którą właśnie czytacie (o ile potraficie), nie jest zbyt treściwa. Jest jak pierwsze lekcje w nowym roku szkolnym, tzn. “Dziś omówimy, co będziemy robić przez ten cały rok nauki”. Po czym i tak niewiele oprócz tego co widać w spisie treści książki się nie dowiadujemy, ale najważniejsze że jest wolna lekcja (przecież każdemu uczniowi o to chodzi). Tak, że jak wcześniej wspomniałem będzie to takie “wprowadzenie”.

Zacznijmy od tego, że nie będzie to taki “poke tshynastkowy” blog, w którym będę opisywał każdy, gówno obchodzący innych szczegół mojego życia, więc jakiekolwiek notki będą się pojawiały sporadycznie.

No i to praktycznie wszystko na wstępie. Jak dojdę do jakichś ciekawych przemyśleń to, je tu wrzuce. ;]

Bless ya!

Odnośnik Liczba komentarzy: 9

Następne wpisy »